Układ równowagi - Nowe odkrycia w dziedzinie otoneurologiii
Zasady działania układu przedsionkowo-móżdżkowego wg badań i interpretacji Autora
dr med. Jerzy Nakiela  
Tomaszów Maz. dn. 1992.02.10

Odwołanie do Centralnej Komisji Do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych.

Uprzejmie informuję, że na początku stycznia 1992r otrzymałem pismo z Centralnej Komisji Do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych, w którym zawarta jest wiadomość, że wyżej wymieniona Komisja odmówiła zatwierdzenia uchwały Rady Wydziału Lekarskiego Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi z dnia 20.11.1990r. Przyczyną powyższej decyzji są wyniki tajnego głosowania, sądzę, że w oparciu o opinię, którą również otrzymałem wraz z pismem przewodnim. Po przeczytaniu tej opinii bez żadnych trudności domyśliłem się, że jej autorem jest pan prof. dr hab. med. Grzegorz Janczewski, Kierownik Kliniki Otolaryngologicznej AM w Warszawie. Moim zdaniem nie jest to opinia naukowa, ale w przemyślny sposób skonstruowane pismo zawierające jawne przekłamania i fałsz, po to aby jednoznacznie przekonać członków komisji, że należy cały mój dorobek naukowy odrzucić. I jak widać udało się to Panu Profesorowi w 100%. Styl recenzji Pana Profesora oraz wypowiedzi jest mi znany od lat i na tę okoliczność posiadam obszerną dokumentację. Ponieważ decyzja Komisji jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i wielce niezrozumiała, postanowiłem zasięgnąć bliższych informacji w Biurze Komisji. Zostałem  przyjęty przez Dyrektora Biura Komisji Pana mgr. inż. Henryka Halembę. Na wstępie rozmowy przedstawiłem Panu Dyrektorowi recenzje moich wcześniejszych prac opracowane przez prof. G. Janczewskiego. Po czym Pan Dyrektor ujawnił, że opinia, którą otrzymałem była również napisana przez Pana prof. G. Janczewskiego. Pan Profesor opinię tę osobiście przedstawił członkom Centralnej Komisji. Po moim zapytaniu, dlaczego zatem oparto się na opinii jednego Superrecenzenta, usłyszałem odpowiedź, że była już wcześniej jedna opinia. Byłem zaskoczony i zdziwiony, ponieważ nic o tym nie wiedziałem i nie poinformowano mnie o tym fakcie w przysłanym mi piśmie. Poprosiłem o umożliwienie mi zapoznania się z tą opinią. Okazuje się, że opinia jest pozytywna. Autorem opinii jest Pan Prof. dr hab. med. Bolesław Semczuk, Kierownik Kliniki Otolaryngologicznej w Lublinie. Zadałem wtedy następne pytanie - czy ta opinia zostanie przesłana z dokumentami do WAM - otrzymałem odpowiedź, że tak. Kolejne moje pytanie - dlaczego Komisja mając trzy dobre opinie Recenzentów mojej pracy, dobre głosowanie Rady Wydziału Lekarskiego WAM i dobrą opinię Superrecenzenta, nie zatwierdziła uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM z dnia 20.11.1990r. Pan Dyrektor poinformował mnie, że dokładnie nie wie, że się na tym nie zna bo nie jest lekarzem. Nie przedstawiono mi protokołu głosowania, jedynie otrzymałem informację, że za przyjęciem uchwały było 6 osób, 5 było przeciw i 12 się wstrzymało. Nie przedstawiono mi też uzasadnienia tej decyzji. Uznałem, że działania te nie mają nic wspólnego z nauką. Odnośnie uwagi zawartej w opinii Pana Prof. Semczuka co do lokalizacji zmian chorobowych, stwierdzanych podczas operacji neurochirurgicznych (guz półkuli czy linii środkowej móżdżku) pragnę wyjaśnić, że badałem jedynie tych chorych, którzy byli po operacjach guzów półkul móżdżku. Z punktu widzenia neurochirurgicznego ustosunkował się do tego tematu Pan Prof A. Radek, pisząc w recenzji - cyt."W grupie chorych znajdują się głównie chorzy z usuniętymi guzami półkulowymi móżdżku, wśród których w 42 przypadkach jak wykazało to badanie histopatologiczne były to gwiaździaki, w 5 naczyniaki płodowe, w 4 torbiele móżdżku a zatem guzy niszczące bezpośrednio półkule móżdżku. Pozostałe 7 guzów -5 nerwiaków osłonkowych i 2 oponiaki, uszkadzały półkule móżdżku poprzez ucisk pośredni". Zanim ustosunkuję się do opinii napisanej przez Pana prof. G. Janczewskiego, pozwolę sobie napisać kilka zdań na temat wcześniejszych spotkań i doświadczeń z panem prof. G. Janczewskim. Otóż z Panem  Prof. po raz pierwszy spotkałem się na zjeździe otolaryngologicznym w Łodzi w 1983r. Po przedstawieniu własnej pracy pt.: "Wartość próby obrotowej wg. Arslana u osób z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego", wyraziłem opinię zawartą w jednym z wniosków tej pracy, że zastosowanie próby obrotowej wg. Arslana do oceny sprawności równowagi jako jedynego testu, często prowadzi do rażących pomyłek diagnostycznych i orzeczniczych. Wniosek ten zawarłem między innymi dlatego, ponieważ w literaturze krajowej (w tym również pochodzącej z Kliniki Otolaryngologicznej AM w Warszawie) i zagranicznej często przeceniano wartość prób kinetycznych w diagnostyce otoneurologicznej jak również w orzecznictwie. Wiadomym jest, że w warunkach wytworzonej habituacji, po stronie faktycznie uszkodzonego błędnika możemy otrzymać większą reakcję oczopląsową w próbie obrotowej. Nie przypadkowo jak sądzę pisze o tych obserwacjach neurochirurg Pan Prof. A. Radek w recenzji mojej pracy, wypowiadając się na temat diagnostyki guzów kąta mostowo-móżdżkowego - cyt. "Z drugiej strony wiadomym jest, że guz wykryty w okresie otologicznym, którego najbardziej stałymi objawami są jednostronna głuchota lub znaczne upośledzenie słuchu, zniesienie lub osłabienie reakcji błędnika na pobudzenie cieplne i obrotowe - może być usunięty doszczętnie przy użyciu techniki mikrochirurgicznej, zupełnie bezkarnie dla chorego. Należy podkreślić, że objawy otologiczne są często mylące i stwierdza się niejednokrotnie ich nietypowość np. brak zaburzeń słuchu, prawidłową pobudliwość przedsionka, upośledzenie po stronie przeciwległej do guza czy też obustronne upośledzenie". To stwierdzenie - upośledzenie po stronie przeciwległej - jest związane z habituacją. Zjawiska te po raz pierwszy wyjaśniam od podstaw w wykładzie habilitacyjnym. Po wygłoszeniu w.w pracy pamiętam, że odbyła się burzliwa dyskusja z Panem prof. Janczewskim. W tym samym czasie przedstawiałem na zjeździe film pt. "Badanie układu równowagi". Po raz pierwszy przedstawiłem na filmie własną próbę dynamiczną. Po filmie dostałem burzliwe oklaski od uczestników zjazdu, natomiast w kuluarach zauważyłem, że Pan prof. G. Janczewski był bardzo niezadowolony. Po raz kolejny doszło do wymiany poglądów z Panem Profesorem w czasie zjazdu Laryngologów Wojskowych w WIML w Warszawie w 1984r. Przedstawiłem wówczas pracę pt. "Wartość pobudzeń wahadłowych wykonywanych na fotelu obrotowym u osób z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego". Omawiając pracę wypowiedziałem następującą myśl - cyt. "Sam test fotela wahadłowego nie wystarcza dla kompleksowej oceny narządu przedsionkowego. Ocenę taką można przeprowadzić porównując wyniki testu fotela wahadłowego z wynikami testu cieplnego Hallpike´a i próbami przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowymi. Kłopoty moje zaczęły się, kiedy zacząłem publikować prace pod szyldem własnej Pracowni Elektronystagmograficznej w Tomaszowie Maz., firmując je własnym nazwiskiem. A oto losy niektórych moich prac, których recenzentem był Pan prof. G. Janczewski. Praca pt: "Przydatność testu kalorycznego Fitzgeralda-Hallpike´a do oceny reakcji przedsionkowych u osób po usunięciu guzów półkul mózdżku", wysłana została do czasopisma "Problemy Lekarskie". W recezji Pan prof. Janczewski użył takich sformułowań: pracę odrzucić, praca nie zawiera oryginalnych wyników naukowych, praca nie na poziomie, nie obniżać poprzeczki itp.. Byłem załamany i bliski porzucenia badań naukowych. Praca rzeczywiście przedstawia dużą wartość naukową. W literaturze krajowej i zagranicznej brak było takich opracowań, opartych na tak bogatym materiale. Pracę po przetłumaczeniu na język rosyjski, bez poprawek, wysłałem do redakcji czasopisma "Wiestnik Otorinołaringołogii". Redakcja przyjęła pracę bez żadnych zastrzeżeń i odbitkę tej pracy zamieściłem do wykazu 10 prac, które zostały przesłane do Centralnej Komisji. Z pewnością z zainteresowaniem przyglądał się tej pracy Pan prof. Janczewski. A oto tytuły pozostałych prac, które przesłałem do redakcji "Otolaryngologia Polska", i których recenzentem był również prof. Janczewski.

1. Ocena porównawcza reakcji uzyskanych kalorycznym testem  Fitzgeralda-Hallpike´a i testem jednotermicznym Toroka u ludzi zdrowych.

2. Poziomy oczopląs optokinetyczny w uszkodzeniach półkul móżdżku.

3. Wartość testu kalorycznego Toroka w diagnostyce uszkodzeń półkul móżdżku.

4. Analiza reakcji uzyskanych w teście fotela wahadłowego u chorych z uszkodzeniami półkul móżdżku.

Żadnej z moich prac Pan prof. nie ocenił pozytywnie. Nie wypadało mi nic innego jak podjąć rzeczową dyskusję nad uwagami w recenzjach. Ostatecznie wszystkie prace zostały przyjęte do druku. Ostatnia praca po negatywnej recenzji napisanej przez Pana prof. G. Janczewskiego została przesłana do innego Recenzenta, gdzie uzyskała dobrą opinię. Nadmieniam, że w jednej z przedstawionych prac wprowadziłem do literatury krajowej różnicujący, jednotermiczny test kaloryczny Toroka, szeroko stosowany w USA i krajach zachodnich. W Polsce nie spotkałem żadnego opracowania naukowego z zastosowaniem tego testu. Przedstawiłem jego technikę wykonywania i zasady interpretacji wyników. W nagrodę za to otrzymuję takie słowa zawarte na końcu opinii - cyt. "Reasumując - praca w przedstawionej formie nie nadaje się do publikacji. Czytelnika mniej zorientowanego w otoneurologii może ona jedynie zdezorientować, zaś Ci, którzy otoneurologią  kliniczną zajmują się na co dzień, praca ta może jedynie zniechęcić do testu kalorycznego wg. Toroka". Tych słów nie będę już komentował. Wiele uwag w recenzjach było bezpodstawnych, co wykazałem w pismach kierowanych do Redaktora Naczelnego "Otolaryngologia Polska". Do tak spreparowanej opinii Pana prof. Janczewskiego przyznam, że jest mi się trudno ustosunkować. Na początku opinii są zarzuty kierowane do Recenzentów mojej pracy. Proszę zauważyć jak zostało sformułowane ostatnie zdanie w tym fragmencie opinii - cyt. "W ocenach pracy habilitacyjnej Recenzenci dość nieśmiało wytykając dość istotne braki pracy, a zwłaszcza jej założenia, metodykę wykonywania i interpretacje wyników doszli jednak do wniosku, że wysoki stopień trudności rozwiązywania zadania postawionego sobie przez Autora - praktycznie rzecz biorąc - nie mającego warsztatu pracy do jego rozwiązywania, usprawiedliwia ich wniosek uhonorowania wysiłków i trudów Kandydata nadaniem mu stopnia doktora habilitowanego nauk medycznych".

Są to czyste kłamstwa. Nie wyobrażam sobie recenzji, w której Recenzent wytyka założenia pracy, metodykę wykonywania i interpretację wyników i na koniec stawia wniosek o dopuszczenie habilitanta do dalszych etapów przewodu habilitacyjnego. Co to znaczy "nie mającego warsztatu pracy do jego rozwiązywania". O jaki warsztat chodzi, tego Pan prof. nie podaje. Jest to interesujące stwierdzenie. Ja mogę odpowiedzieć krótko, że wykonywałem wszystkie testy, jakie były niezbędne do rozwiązania problemu naukowego o najwyższym ciężarze gatunkowym. A więc i te, których w Polsce się nie wykonywało. Ja nie żądam litości od Recenzentów. Żądam tylko uczciwości. Sądzę, że każdy Recenzent pisze swoją opinię w oparciu o swoją wiedzę i sumienie, inne czynniki uważam, że nie powinny mieć miejsca. Wiedzy, co jak wiemy nie oznacza największej wiedzy, bez prawa uciekania się do złośliwości. Może Panu Profesorowi chodziło o fotela elektronicznie sterowane do wykonywania testów kinetycznych, komputery itp.. Pracowałem również w oparciu o taki sprzęt, ale testy te jak wcześniej publikowałem mają ograniczoną wartość diagnostyczną. W pracy habilitacyjnej stosowałem pobudzenie kinetyczne o przebiegu wahadłowym. W artykułach naukowych pochodzących ze słynnych laboratoriów labiryntologicznych, rzadko spotyka się obecnie opracowania naukowe w oparciu o testy kinetyczne. Podstawowymi testami przedsionkowymi są próby kaloryczne. Cieszy mnie bardzo, że chociaż jeden etap na mojej drodze naukowej ocenił Pan Profesor pozytywnie tj. przebieg kolokwium habilitacyjnego. Ale martwi mnie ogromnie fakt, że nie wspomina Pan prof. G. Janczewski nic o wykładzie habilitacyjnym. A pamiętam dobrze (mam to nagrane na kasecie video), że była to oddzielna część, po której Rada Wydziału głosowała w sposób tajny. Zatem stopień naukowy doktora habilitowanego nauk medycznych Rada Wydziału Lekarskiego WAM nadała mi w oparciu o dorobek naukowy, kolokwium habilitacyjne i wykład habilitacyjny.  

Na temat wykładu habilitacyjnego nie ma również wzmianki w opinii napisanej przez Pana Prof. B. Semczuka. Nie wiem co o tym sądzić, czy wykład celowo został usunięty z dokumentów przesłanych do Centralnej Komisji. W przedstawionym wykładzie pt. "Układ przedsionkowo-móżdżkowy według najnowszych badań i interpretacji autora" ukazuję nowe wiadomości dotyczące podstaw fizjologii błędnika i półkul móżdżku. Przedstawiam zasady powstawania reakcji przedsionkowo-móżdżkowo-ocznej i przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowej po zastosowaniu bodźców kinetycznych i kalorycznych. Wyjaśniam także zasady współdziałania kanałów poziomych z półkulami móżdżku. Dalej wyjaśniam takie zjawiska jak habituacja, kompensacja, adaptacja - a więc tych mechanizmów, które niejako na stałe wmontowane są w system funkcjonowania układu równowagi. Do tej pory nie były znane te podstawy otoneurologii. Bez tego abecadła nie można było prawidłowo odczytywać i interpretować złożonego układu równowagi. Przepraszam, że zabrzmi to nieskromnie, ale jest to jedno z największych odkryć naukowych w dziedzinie otoneurologii, nauki, która liczy już prawie 150 lat.                                   

I jak na ironię losu w takich okolicznościach Komisja Centralna nie zatwierdza uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM.

Nikt do tej pory nie zaprzeczył wiarygodności tych odkryć, choć zagadnienia te przedstawiałem w gronie fachowców (wykład na posiedzeniu Łódzkiego Towarzystwa Otolaryngologicznego oraz na Zjeździe Laryngologów Wojskowych w Dusznikach Zdroju). Poszczególne zagadnienia z zakresu otoneurologii opracowuję kompleksowo i przesyłam stopniowo do publikacji. Udowadniam, że niektóre teorie i prawa obowiązujące do dziś są nieprawdziwe (np. teoria Ledoux obowiązująca przy wyjaśnianiu zasad pobudzeń w kanałach poziomych w testach kinetycznych i kalorycznych; II prawo Ewalda). I tu Pan Prof. G. Janczewski ma odpowiedź na ten nieszczęsny warsztat pracy. Takiego odkrycia nie dokonano w słynnych i skomputeryzowanych pracowniach najbogatszych państw świata, ale w skromnej Pracowni Elektronystagmograficznej w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie państwo i różne ministerstwa nie wydały na te badania żadnej złotówki. I jak się mają te słowa pisane przez Pana Profesora, że praca nie wnosi wkładu w rozwój nauki o patologii narządu równowagi.Śmieszne wydają się te próby pisania opinii w fałszywym świetle. Praca habilitacyjna jak chce to widzieć Pan Profesor nie dotyczy w rzeczy samej tylko oceny samoistnych odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych u osób z uszkodzeniami półkul móżdżku. Niezależnie od tej oceny dokonywano jeszcze oceny odruchów okulomotorycznych oraz przedsionkowo-móżdżkowo-ocznych, stosując w tym celu cały zestaw testów. Pan Profesor mógł sprytnie oszukać członków Komisji Centralnej, którzy na tych trudnych zagadnieniach się nie znają. Ale kłamstwo to ma jak widać krótki żywot. Dużo Pan Profesor pisze następnie o teście statokinezjometrycznym. To nie ma nic wspólnego z oceną mojej pracy. Zagadnienia te znane mi są bardzo dobrze od wielu lat. Ale jeśli Pan Profesor sądzi, że wykreślenie stabilogramu przy pomocy techniki komputerowej ma większą wartość niż dobrze wykonane i odczytane odruchy w próbie Unterbergera i we własnej próbie dynamicznej, to się bardzo myli. Układ przedsionkowo-móżdżkowy już rozpracowałem i mimo to nie widzę większych korzyści w stosowaniu posturografu do diagnostyki otoneurologicznej. Ostatnie fragmenty opinii też są zupełnie nieprawdziwe, jeśli Pan Profesor stwierdza - cyt."Praca habilitacyjna dr med. Jerzego Nakieli jest w rzeczywistości podsumowaniem zarówno pracy doktorskiej jak i większości publikacji Kandydata, które były poświęcone zagadnieniu otoneurologii". W tym przypadku mogę przypuszczać, że Pan Profesor nie czytał mojej pracy doktorskiej i habilitacyjnej. Na zakończenie chcę tylko podkreślić, że te 24 prace (lub przyczynki jak proponuje Pan prof. G. Janczewski) z zakresu otoneurologii, które ogłosiłem, to jest własnie tyle ile trzeba było napisać, żeby poznać dokładnie i wnikliwie odruchy okulomotoryczne, odruchy przedsionkowo-móżdżkowo-oczne i przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowe u chorych z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego i u chorych z uszkodzeniami półkul móżdżku. Tej wiedzy po prostu nie było ani w artykułach naukowych ani w podręcznikach otoneurologii, czy fizjologii. I ta wiedza, którą zgromadziłem pozwoliła mi ostatecznie na tego typu odkrycie naukowe. Tu jest ostateczna odpowiedź dla Pana Prof. G. Janczewskiego, że wytyczony kierunek moich badań był słuszny, a więc założenia pracy, metodyka wykonywania i interpretacja wyników również słuszna. Zawsze uważałem, że kluczem do poznania roli móżdżku w układzie równowagi jest błędnik. Zadania postawione sobie przed laty rozwiązałem. Zajęło mi to 18 lat. Cóż to jest w porównaniu ze 150 latami rozwoju tej dyscypliny i tysiącami doktoratów i habilitacji, które zostały napisane i niezliczonej ilości konferencji, zjazdów i sympozjów poświęconych tym zagadnieniom. I jeszcze jedno chcę wybitnie podkreślić, gdyby nie było na początku własnej próby dynamicznej i poznania odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych w tej próbie - nie byłoby tych odkryć. Nie wiem jaką drogą odkryto by podstawy fizjologii błędnika i móżdżku i za ile lat by to nastąpiło. Pan prof. Janczewski próbował w usta Recenzentów mojej pracy włożyć słowa, których nie wypowiadali. Piszą Oni zupełnie co innego, choćby te słowa, które wypowiada na zakończenie opinii Pan Prof. A. Radek - cyt. " W moim odczuciu zarówno dorobek naukowy dr Nakieli a zwłaszcza jego praca habilitacyjna wykraczają poza ramy otoneurologii, stwarzając być może szansę na nowe spojrzenie na wzajemne reakcje neurofizjologiczne składowych układu równowagi tj. móżdżku, narządu przedsionkowego, narządu wzroku i rdzenia. Kończąc recenzję chciałbym podkreślić, że zarówno całokształt dorobku naukowego dr Nakieli, jego konsekwentna dążność do rozwiązania problemu i będąca jej wynikiem praca habilitacyjna ukazują dr Nakielę jako dojrzałego klinicystę i badacza, który w moim przekonaniu wnosi oryginalny i cenny wkład do otoneurologii klinicznej, a także i do neurofizjologii".

Aby nauka prawidłowo mogła się rozwijać to oprócz odpowiednich autorów muszą być odpowiedni recenzenci. Trzeba pozwolić rozwijać się ludziom w każdych warunkach (nie tylko klinicznych), nie wolno zabijać swobody myślenia. Wiemy jakie osiągnięcia naukowe mają kraje w systemach totalitarnych a jakie w wolnych krajach demokratycznych. Każdy naukowiec ma własne pomysły i trzeba mu umożliwić ich realizację. Zrobię wszystko, aby prawda zwyciężyła, nie zgadzam się, aby wspaniali naukowcy, postępujący zgodnie ze swoim sumieniem - mam na myśli moich Recenzentów i Superrecenzenta oraz Grono Profesorów Rady Wydziału Lekarskiego mojej Alma Mater - ucierpiało na skutek fałszywych osądów i ocen. Uprzejmie proszę zatem o zbadanie zasadności odmowy zatwierdzenia przez Centralną Komisję do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych - uchwały Rady Wydziału Lekarskiego Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi z dnia 20.11.1990r o nadaniu mi stopnia naukowego doktora habilitowanego nauk medycznych. To co dla mnie wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. To co stało się w Centralnej Komisji nie ma nic wspólnego z oceną prac naukowych. Wygląda na to, że głosowanie zależy od tego w jakim świetle superrecenzent przedstawi opinię o dorobku naukowym i wynikach  badań habilitanra. I oto w sposób niejawny można ustalić, że złe jest dobre, lub dobre jest złe. W odpowiedziach na niektóre pytania zadawane w trakcie kolokwium habilitacyjnego zawarte są myśli wynikające z moich najnowszych wyników badań, nigdzie dotąd wcześniej nie wypowiedziane. Oceniając pozytywnie przebieg kolokwium habilitacyjnego sądzę, że Pan prof. G. Janczewski zgadza się z tymi wypowiedziami. Z historii odkryć naukowych wiemy, że twórcy nowych osiągnięć naukowych zaciekle atakowani byli przez tzw. uznawane autorytety naukowe. Być może, że jest to normalne. Zatem w celu rozwiązania tej sytuacji w jakiej się znalazłem, zwracam się do Pana Przewodniczącego CK z propozycją odbycia publicznej dyskusji z udziałem Pana  prof. G. Janczewskiego i moim. Dla mnie jest to życiowa sprawa, której poświęciłem tyle trudu i czasu. Proszę o wyjaśnienie dlaczego Komisja Centralna mając  do dyspozycji trzy dobre recenzje,  bardzo dobre głosowanie Rady Wydziału Lekarskiego Wojskowej Akademii Medycznej, nowe osiągnięcia naukowe w tej dziedzinie przedstawione w wykładzie habilitacyjnym i dobrą opinię Superrecenzenta Pana Prof. B. Semczuka nie zatwierdziła uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM. Pytam się jakie jeszcze warunki trzeba spełnić aby Centralna Komisja zatwierdziła nadany mi stopień naukowy. Uprzejmie proszę o pozytywne ustosunkowanie się do mojej prośby.

Z poważaniem

Jerzy Nakiela (podpis)

UWAGA.

Na przedstawione odwołanie do CK nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Czy czegoś innego należałoby się spodziewać w III Rzeczypospolitej, od tej wielce demokratycznej instytucji (CK), której rodowód sięga czasów stalinowskich.

Gdybym osobiście nie złożył wizyty w CK to nigdy bym się nie dowiedział, że w ustawowym czasie, wpłynęła do CK pozytywna opinia Superrecenzenta Prof. dr hab. med. Bolesława Semczuka, Kierownika Kliniki Otolaryngologicznej w Lublinie. Ta opinia została głęboko ukryta w szufladzie. Pan Prof. Janczewski nie odważył się na publiczną dyskusję, o którą prosiłem Przewodniczącego CK.

Copyright © 2018 Otoneurologia - Jerzy Nakiela - Wszelkie prawa zastrzeżone
Realizacja: Dianthus
Dokument wydrukowany ze strony: www.otoneurologia.com.pl/pl/publikacja/odwolanie-do-centralnej-komisji-do-spraw-tytulu-naukowego-i-stopni-naukowych/